Medytacje o życiu i śmierci – Dziwna biała kraina

Bardzo często słyszymy o
medytacji, o jodze, o wielkich osiągnięciach duchowych i wydaje nam się, że jest to
jakaś dziwna biała kraina, może trochę podkoloryzowana, w której czekają nas bardzo
miłe i przyjemne przeżycia. Natomiast tutaj, gdzie jesteśmy obecnie, nie jest tak
kolorowo ani tak ciekawie, a już tym bardziej tak ekstatycznie jak, być może, będzie
właśnie gdzieś tam. Jest to nawykowy sposób myślenia, ponieważ po jakimś
działaniu mamy zwyczaj oczekiwać nagrody za swoje postępowanie. Takoż uważamy, że
brak szczęścia, brak zdrowia, radosnego i pogodnego nastroju jest karą za grzechy czy
błędy. I tak między oczekiwaniem nagrody i dolegliwością kary wytwarza się stan
napięcia psychofizycznego, które jest cierpieniem. Dolegliwość taka dotyczy ciała i
psychiki.

Napięcia psychofizyczne występujące w organizmie,
jeżeli są długotrwałe, prowadzą do zmian w ciele fizycznym i w końcu do
schorzeń organicznych. Dlatego też obserwowanie owych istotnych napięć jest o tyle
ważne, że pozwala w porę je zobaczyć i zrozumieć, a następnie rozluźnić i
spolaryzować. Wówczas zaistnieje szansa, że do zmian organicznych nie dochodzi.
Natomiast, jeżeli zmiany chorobowe już się ujawniły, to wtedy o wiele trudniej będzie
podjąć istotny wysiłek wzrastania duchowego, ponieważ ciało psychofizyczne stawia
przed człowiekiem poważne przeszkody.

Pierwszym i  podstawowym zadaniem człowieka, który
chce zrozumieć sens własnego życia, a tym samym i własnego umierania, jest przyjrzeć
się uważnie: czym rzeczywiście jest ciało, psychika i umysł; czy ma miejsce i na czym
polega współzależność pomiędzy nimi. Jednak, aby się temu przyjrzeć potrzebny jest
pewien wysiłek wzrastania. Wysiłek ten wymaga samodyscypliny, czyli umiejętności
zorganizowania własnego życia codziennego w szczegółach i drobiazgach tak, aby
wspomóc proces przemiany wewnętrznej. Wytrwałość na tej drodze budzi zrozumienie,
które jak wschodzące Słońce, powoli ale nieuchronnie rozświetlać będzie wnętrze
człowieka. W końcu, w tym świetle, będzie on   mógł zobaczyć kim jest
naprawdę.

Proces oczyszczania zaczyna się od codziennych,
najprostszych obserwacji i czynności. Jest to bardzo ważne, bowiem do wyżyn ducha
należy sięgać od spraw prostych, przyziemnych i codziennych. Najprościej zacząć jest
od tego, co jest najbardziej oczywiste, czyli od własnego ciała fizycznego. Przede
wszystkim, należy się zaprzyjaźnić z własnym ciałem. Dopiero wtedy powierzy nam ono
swoje tajemnice.

Mówią, że ciało jest tylko przetworzonym pokarmem.
Jeśli nawet powiedzenie to zbyt radykalnie ujmuje sprawę, to warto przyjrzeć się: w
jaki sposób ciało to wzrastało, czym było karmione, jakie ma nawyki żywieniowe. Z
punktu widzenia natury ciało człowieka jest konfiguracją żywiołów.

Można zauważyć, że ciało ma określony stosunek
do pożywienia. Lubi to lub tamto, czuje się tak lub owak. Ma swoje nawyki, zarówno co
do rodzaju pożywienia, jak też ilości pokarmu, a od tego w znacznym stopniu zależy
sposób i jakość przyswajania treści pokarmowych. Ciało ociężałe, leniwe,
nieustannie zaśmiecane pożywieniem o niskim poziomie wibracji energetycznych, będzie
przeszkadzać w procesie rozwoju wewnętrznego. Należy zdać sobie z tego sprawę.

Ciało psychofizyczne jest świątynią Ducha, w której
może On być honorowym mieszkańcem, ale na tak wspaniałą okoliczność ciało musi
być przygotowane. W przeciwnym razie nie ma co nawet o tym marzyć. Owszem,
zdarzają się w takiej zanieczyszczonej świątyni ciała przemijające stany uniesień,
a raczej wzruszeń duchowych, ale są one zazwyczaj zadatkiem i wskazaniem, że czas na
oczyszczenie. Chodzi bowiem o to, że stan duchowego poznania wymaga ugruntowania i temu
właśnie poświęcona jest higiena oraz praktyka ćwiczeń jogicznych.

Jest to bardzo ważne. Należy więc uważnie i wytrwale
koncentrować się na sposobie, trybie i jakości pożywienia, jego przyswajania. Każdy z
nas zna swoje zapotrzebowanie. Dobrze jest kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie
chciejstwem. Można korzystać ze wskazówek praktyków, którzy potrafią rozróżniać
energetyczne, a tym samym psychofizyczne właściwości pożywienia.

Praktycy jogi uważają, że spożywanie mięsa, zwłaszcza
znacznych jego ilości, nasyca ciało człowieka niskimi, zwierzęcymi wibracjami,
przesyconymi doświadczaniem zwierzęcego bólu, cierpienia i śmierci.

Pożywienie nie sprowadza się tylko do pożywienia
fizycznego. Pożywieniem jest także to, co przyswajamy w swoim środowisku. Tym
środowiskiem jest nasze najbliższe otoczenie, nasza rodzina, ulica, miejsce pracy,
każde miejsce gdzie wchodzimy w jakąkolwiek relację z kimkolwiek bądź czymkolwiek. W
tym środowisku odżywiamy się i odżywiamy innych sobą. Wchodząc w relacje
powierzchowne, plotkarskie lub podobne, tracimy energię, co prowadzi do rozkojarzenia
psychicznego, a w końcu do dygotu wewnętrznego. Łączymy się bowiem w ten sposób
z niskimi wibracjami, które opasują całą planetę na kanale niskich
częstotliwości przekazu informacji energetycznej. Jest to bardzo ważna sprawa, bowiem
tam, gdzie się podłączysz, to tam będziesz funkcjonował. Pożyteczną wskazówką
mogą być słowa mędrca, który powiedział: czym promieniujesz, tym się nasycasz.

Jeśli chcemy dotrzeć do subtelnych poziomów duchowego
poznawania, to należy powoli ale systematycznie eliminować ze swojego odżywiania
wszelkie prymitywne wpływy, nie oceniając ich, lecz stwierdzając, że w procesie
przemiany wewnętrznej
są niepotrzebne i nieodpowiednie.

Zanim zaczniemy zmieniać nawyki żywieniowe powinniśmy
dobrze się zastanowić. Chodzi o to, że kiedy człowiek przystępuje do oczyszczania,
poczynając od pożywienia fizycznego, to dość szybko okazuje się, że środowisko,
w którym dotychczas przebywał, przestaje mu odpowiadać. Wibracje psychofizyczne
praktykującego zaczynają się zmieniać. On sam oczyszcza się i w pewnym momencie
zauważa, że to, co wczoraj było dla niego strawne, a nawet piękne, dzisiaj razi go, a
w dodatku stwarza przykry dysonans.

Człowiek praktykujący zauważa te zmiany, jest to bowiem naturalny
skutek oczyszczania
. Przestrojenie wewnętrzne sprawia, że wibracje stają się
subtelniejsze. Otoczenie, w którym żyjemy, widzi to i najczęściej (aczkolwiek nie
zawsze) zaczyna odczuwać jako dokuczliwość. Charakterystycznym zarzutem jakie otoczenie
stawia śmiałkowi, który uwalnia się od typowych nawyków, jest tzw. brak kontaktu.
Otoczenie zaczyna więc podejmować próby, aby odwieść takiego odszczepieńca od
jakiejś tam obcej i niezrozumiałej idei wzrastania.

Na tej przeszkodzie padło wielu śmiałków, którym
wydawało się, że ocean poznania jest po kolano, a oni są Guliwerami w krainie
liliputów. Nasza determinacja doprowadza nas tutaj do pierwszej poważnej decyzji.
Praktyk nie ma bowiem wielkiego wyboru, gdyż wie on i czuje, że nie może iść ‚po
trupach’ do rozwoju duchowego.
Trzeba ten problem jakoś sensownie rozwiązać. A jak
to zrobić w społeczeństwie, gdzie grozi się rodzicom odebraniem opieki nad dziećmi,
ponieważ nie są one w domu karmione mięsem?

Niestety, trzeba zdawać sobie sprawę, że zmiana nawyków
dość często prowadzi do konfliktów z otoczeniem, przede wszystkim najbliższym. W
krańcowych przypadkach może prowadzić do rozpadu dotychczas istniejących między
ludźmi związków. Dlatego też ten, kto chce podjąć taki wysiłek, musi wcześniej czy
później  zadać sobie pytanie: czy na pewno dobrze wiem o co mi chodzi?

Proces oczyszczania rozpoczyna się od tego, co
bezpośrednio dotyczy człowieka, a więc pożywienia, odzieży, mieszkania, miejsca
i sposobu wykonywania czynności życiowych, kontaktów środowiskowych, pracy, etc. Nie
wystarczy imaginować sobie, że coś jest właściwe i potem tego się trzymać. Chodzi o
to, aby w doświadczaniu oczyszczania wewnętrznego odnaleźć sens i ład.

Obserwacja najdoskonalszego pojazdu kosmicznego, jakim jest
nasze ciało, pozwala zobaczyć wszystkie jego moce, ale takoż wszystkie jego
uwarunkowania.

Proces oczyszczania to nade wszystko sprawa umysłu.
Jeżeli, oczyszczając siebie, będziesz zaśmiecał umysł tysiącami niepotrzebnych
informacji, jeżeli będziesz miał apetyt na różnego rodzaju informacje, którymi
będziesz faszerował swój umysł, to będzie on przeciążony zbędnym balastem, który
nie pozwoli na świadome rozwiązywanie problemów i odnajdywanie siebie w trudnych
sytuacjach.

Jeżeli jednak swój umysł ukierunkujesz, skupisz na
konkretnym obiekcie poznania, to wnikanie w rzeczywistość dokonywać się będzie
naturalnie, jak płynięcie rzeki.

Od czego zacząć? Przede wszystkim, uważnie obserwować
to, co jest przyrodzoną treścią naszej natury. Pamięć o sobie samym jest w gruncie
rzeczy instynktowna i pojawia się w polu przytomności psychofizycznej jako
myślo-czucio-kształt. Skupienie na tym fakcie pozwala rozpoznać siebie. Tak
rozpoczyna się proces uważnej obserwacji.

Medytacja zaczyna się od obserwacji. Początki medytacji
to obserwacja faktu, który postrzegamy dzięki umysłowi. ćwiczenie jogiczne
rozpoczyna się od czujnej obserwacji siebie oraz własnych uwarunkowań.
Jest to o
tyle wygodne, że samego siebie możemy obserwować wszędzie i w każdej minucie
istnienia.

Człowiek,  praktykujący kulturę duchową, w
naturalny sposób poddaje uważnej obserwacji odżywianie swojego umysłu, ciała,
psychiki. Nic dziwnego, że w efekcie następuje oczyszczanie czyli eliminowanie
wszystkiego co zbędne. I wtedy może się okazać, że najprostsze doznania są
najpiękniejsze.
Może się okazać, że zaspokojenie głodu jest o wiele
bardziej wstrząsającym przeżyciem, niż nieustające podniecanie apetytu.

Każdy z nas ma jedno jedyne i podstawowe zadanie –
odnaleźć samego siebie! A jak możesz odnaleźć samego siebie, jeśli nie oczyścisz
sam do siebie drogi? A z czego należy oczyścić drogę? Z nawyków, ocen,
naleciałości, imaginacji. Aby to zrobić, należy najpierw swoje uwarunkowania
zobaczyć. Jednak nie zobaczysz tego, jeśli nie będziesz uważnie obserwował i nie
zważał na to, czym się nasycasz i czym promieniujesz.

Jeśli chcesz rozwoju duchowego, to znaczy, że
postanowiłeś zobaczyć prawdę. O sobie samym, o swoim życiu. Licz się z tym, że
może ogarnąć Cię gniew, że poczujesz się oszukany tym wszystkim, co Ci się do tej
pory przytrafiało. Pamiętaj jednak, że wtedy łączysz się z falą gniewu, która
opasuje cały świat. I dlatego potrzebne jest zrozumienie, które prowadzi do
wybaczenia.
Jeśli w porę nie zobaczymy czym jest oczyszczanie samych siebie, możemy
zdewastować naszą planetę.

Najwyższe nie pojawi się tam, gdzie panuje
chciejstwo i chaos sprzecznych pragnień. Cisza w nas samych jest kodem wejścia
dla Ducha.


www.logonia.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *